IMG_3456

Naładuj się w bibliotece

10 kwietnia 2014

Proste rozwiązania bywają najlepsze. Tak jest z pomysłem na punkt ładowania telefonów w bibliotece. Sprawa tania i prosta do zorganizowania, a jakże przydatna tym, którym zabraknie energii w urządzeniach mobilnych.

Kilka dni temu na Facebooku trafiłam na zdjęcie punktu ładowania telefonów znajdującego się w jednej z amerykańskich bibliotek. I choć zdjęcie przedstawiało stację kosztującą ponad $100, to pomysł uważam za świetny i – pomijając wykorzystanie energii elektronicznej – możliwy do zaadaptowania bezkosztowo.

Pewnie czasem zdarzają się w Waszych bibliotekach czytelnicy doładowujący sobie telefony. Podejrzewam, że nie raz też osoba potrzebująca takiego daładowania nie miała ze sobą ładowarki. Samej zdarzało mi się zapomnieć o naładowaniu czytnika e-booków, do którego wystarczy zwykła ładowarka telefoniczna. I tu z pomocą może przyjść biblioteka.

Potrzebny nam do tego będzie tylko koszyczek lub pudełko oraz ładowarki. Skąd wziąć te drugie? Warto przede wszystkim poprosić użytkowników o pomoc w zgromadzeniu ich – pewnie znajdzie się ktoś, komu została po zniszczonym lub po prostu poprzednim aparacie telefonicznym. Sprawę ułatwia fakt, że nowe telefony od różnych producentów mogą korzystać z tych samych ładowarek – dzięki temu nasza kolekcja nie musi być nieskończenie bogata.

Ładowarki można skatalogować w systemie bibliotecznym i wypożyczać czytelnikom jak dokumenty z czytelni. Chociaż w mniejszych bibliotekach pewnie taka rejestracja nie będzie konieczna.

Ładowarki można udostępniać użytkownikom, ale można też ładować urządzenia za ladą biblioteczną. Możemy to uzależnić od tego, czy nie przeszkadza nam, że za ladą telefony będą pod naszą opieką lub od rozmieszczenia gniazdek. Jeżeli gniazdek mamy niewiele, możemy też użyć przedłużaczy.

Wydaje mi się, że pomysł można zaadaptować w różnych typach bibliotek — nie tylko publicznych, ale też akademickich czy pedagogicznych. Jak myślicie? Udałoby Wam się pozyskać ładowarki i – najważniejsze – czy widzicie potrzebę oferowania takiej usługi jak ładowanie telefonów? A może już teraz oferujecie coś takiego użytkownikom i wystarczy tę usługę wypromować?

  • Paulina Milewska

    mnie się często zdarza mieć padniętą komórkę… pomysł ciekawy, nie tylko dla bibliotek :)

    • Fela

      Mnie zdziwiło tylko określenie „bezkosztowo”. Rachunki za prąd kto opłaci?? :)

      • http://bibliosfera.net/ Krzysztof Lityński

        I tak udostępniamy chyba gniazda do ładowania urządzeń…?
        Poza tym nawet jakby przez cały czas otwarcia biblioteki ładowane były co najmniej dwa telefony, to raczej nie byłoby to odczuwalne na rachunkach… Proszę mnie poprawić jeśli się mylę, ale ładowanie telefonu to raczej marginalny pobór energii? Ciekawe, czy uzbierałoby się chociaż na jedną książkę rocznie… ;)

        • aniakicia

          może za symboliczna 1 zł, ew. 2 zł

          • http://dominika.bibliosfera.net/ Dominika Paleczna

            Zdecydowanie przekroczyłoby to koszt wykonania usługi, a takich opłat zabrania Ustawa o bibliotekach.

          • http://bibliosfera.net/ Krzysztof Lityński

            Powołując sie na artykuł w Forbes (http://goo.gl/nQU4us) przyjąłem, że ładowanie codziennie jednego telefonu od zera do pełnego naładowania to 1 Kwh rocznie.

            Cena 1 kwh to około 67 groszy (wyliczam ze swojego rachunku i zawyżam, ale pewnie nie różni się to bardzo w bibliotece).

            Zakładając, że codziennie sześć osób ładowałoby telefon od zera do pełna (w co wątpię), to roczny koszt takiej usługi wyniósłby 4 pln rocznie.

            Można byłoby tę kwotę znacznie zmniejszyć korzystając z portu USB komputera do ładowania urządzeń, co w efekcie obniżyłoby koszt utrzymania usługi praktycznie do zera… :)

      • http://bibliosfera.net/ Krzysztof Lityński

        Teraz przeczytałem zdanie i tam jest przecież:
        „(…) – pomijając wykorzystanie energii elektronicznej – możliwy do zaadaptowania bezkosztowo.” :))