IMG_2864

Smutne Targi Książki w Katowicach

26 września 2013

IMG_2864

Nie powiem, że były to targi najgorsze na świecie — do tego nie mam podstaw, poza tym obawiam się, że mogłoby być gorzej. Ale Targi Książki w Katowicach na pewno były smutne — przynajmniej dla mnie.

Oczywiście można było znaleźć ciekawe książki po niższych niż standardowe cenach, były świetne rozrywki dla dzieci, byli pisarze ściągnięci przez Śląski Klub Fantastyki, ale czegoś brakowało. I niestety nie jest to jeden element, a cała lista.

Pierwszy problem to mała liczba uczestników. Wybierając się do Spodka w sobotnie popołudnie spodziewałam się, że będzie to moment największego zapełnienia hali. Co się okazało? Korytarze między stoiskami wiały pustką. Będąc tam w grupie swobodnie można było się rozdzielić bez obaw, że później nie odnajdziemy swoich współtowarzyszy. Niepotrzebny był do tego nawet telefon. Po chwili i tak się na siebie wpadało.

IMG_2860

Większym problemem chyba jednak jest fakt, że pojawiło się stosunkowo niewielu wystawców — bez nich trudno przyciągnąć tłumy. Z tych, od których chciałabym coś kupić, nie było prawie nikogo. Owszem, można było kupić nowość: „Jak Maciek Szpyrka z dziadkiem po Nikiszowcu wędrowali”, a nawet porozmawiać z autorką i tłumaczem książeczki na śląski, ale to było moje jedyne znalezisko.

IMG_2835

Na innych stoiskach z książkami dla dzieci też można było znaleźć pozycje warte uwagi. Na całych targach nie znalazłam jednak ani ani jednej książki zabawki, ani niczego dla siebie (i to nie tylko dlatego, że o e-bookach nawet nikt się nie zająknął). Wydawców było po prostu niewielu. Może za słabo szukałam, że nic nie kupiłam dla siebie. Ale może za słabo szukałam, bo…

…atmosfera nie sprzyjała. Tak po prostu. Brakowało klimatu; czegoś nieuchwytnego, co by sprawiło, że chciałabym tam przebywać (chociaż przyznam, że w tym pomogłaby troszkę też tak prozaiczna rzecz jak szatnia, gdzie można byłoby zostawić kurtki ;)).

IMG_2855

Serio, cieszę się, że bibliotekarze i blogerzy mogli wejść za darmo. Ale już nie wiem, dlaczego dostaliśmy tyle makulatury (weszłam jako bloger). O ile w czasopiśmie „Śląsk” znajdzie się coś do poczytania, o tyle nie wiem, po co nam spore pliki takich samych ulotek i wlepek. Nie bardzo rozumiem — powinnam je była rozdawać na targach i tak odpracować to darmowe wejście?

Najbardziej zasmuca mnie fakt, że tegoroczne targi w porównaniu do tych sprzed dwóch lat wypadły słabiej. Kiedy odwiedziłam targi w 2011 r. miałam nadzieję, że to dopiero początek, że z roku na rok będzie coraz lepiej. Niestety po ostatnim weekendzie trudno mi utrzymać ten optymizm.

IMG_2865

Nie wiem, czy za rok znów odbędą się katowickie targi. A jeżeli się odbędą, to nie wiem, czy się na nie wybiorę (szczerze wątpię; szczególnie, że jednak mieszkam 300 km od nich). Nie bardzo widzę przyszłość tej imprezy, jeżeli nie będzie ona rozwijana. A żeby ją rozwinąć, potrzebni są i wystawcy, i uczestnicy, i pomysł. Bo chyba jednak samo „będą książki” wielu zwykłych czytaczy książek (a nie bibliotekarzy i blogerów) nie przyciągnie. Wydaje mi się, że spotkania z autorami to też za mało — to mają często w swoich lokalnych bibliotekach i w księgarniach. Chętnie zobaczyłabym trochę świeżości w imprezach targowych i nie obraziłabym się, gdyby powiało nią właśnie z Katowic.

Jednak patrzę na tegoroczną edycję targów w kategorii porażki. I w pewnym sensie odbieram to osobiście, ponieważ Katowice to miasto, które uwielbiam; którego zawsze bronię, kiedy ktoś zaczyna na nie narzekać i wypowiadać się niepochlebnie (zwykle robią to osoby, które były tam kilkanaście lat temu i nie wyszły nawet z dworca). Bardzo chciałabym napisać zachwycona, że było dużo lepiej niż dwa lata temu; że żal było człowiekowi po całym dniu wychodzić ze Spodka, a nie że po godzinie nie było co robić; że wróciłam do domu obładowana książkami (albo lepiej: że mój czytnik e-booków pęka w szwach po wizycie na targach). Niestety — nie mogę.

Mimo wisielczego nieco nastroju tego tekstu mam nadzieję, że się mylę. Że targi się rozwiną i staną się istotną imprezą i w świecie miłośników książek z całej Polski, i będzie to w przyszłości ważne wydarzenie na mapie Śląska — nie tylko kulturalnej. Marzy mi się, żebyście za rok lub za dwa wydobyli ten tekst z czeluści Internetu i powiedzieli, że na targach w Katowicach było nie gorzej niż w Warszawie czy Krakowie. Tego sobie, Wam i Śląskowi życzę. :)

  • Proteusz

    Książkę (taką tradycyjną) czeka podobny do płyty winylowej los: sympatycy, koneserzy, smakosze będą zawsze, ale to nie jest powód do organizacji masowej imprezy, jaką są targi – a przynajmniej nie co roku. To jest mniej więcej ten czas, kiedy już dosłownie każdego stać na czytnik/tablet i nagle odkrywa nową jakość oraz jakie to jest poręczne, wygodne. Wydawcy już od dawna powinni kramiki z książkami zmieniać w sklepy internetowe.

    • http://bibliosfera.net/ Krzysztof Lityński

      Jak więc wytłumaczyć tłumy na innych Targach Książki – np. w Warszawie? :)

      • Proteusz

        Hm… nie wiem i przyznaję szczerze, że te fakty przeczą powszechnie głoszonym teoriom ;)
        A tak poważnie, to niestety jest to jedynie kwestia czasu.

  • Iza

    Mam te same wrażenia: smutno, smutno, mało ludzi i smutno, smutno :( Pomysłu na targi w Katowicach brak?

    (http://bibliog3.wordpress.com/2013/09/23/inspiracja-w-bramie-3-targi-ksiazki-w-katowicach/ )

  • Ewa Rozkosz

    Dominiko, a może przyjedziesz do Wrocławia w grudniu na Targi Dobrej Książki.. Tak porównawczo :)

    • http://dominika.bibliosfera.net/ Dominika Paleczna

      Pewnie będzie trudno znaleźć czas na tę podróż (szczęśliwi, którzy w tym roku jadą na konferencję „Książka i biblioteka w procesie komunikacji społecznej”, bo jej termin współgra z targami), ale kto wie — może akurat się jakimś cudem się uda. :)

      Z tego co widzę, Wrocław już ma plusa — targi mają być otwarte do 20.00, podczas gdy w Katowicach zamykali Spodek już o 18.00. Nawet warszawskie targi kończyły się wcześniej, bo o 19.00. :)

  • Aneta

    Niestety z roku na rok na targach mniej ludzi, mniej wystawców, co jako katowiczanka odnotowuję ze smutkiem. Składa się na to IMHO zbyt słaba reklama, mało imprez towarzyszących, pusty plac przed Spodkiem, który można by fantastycznie zagospodarować do tego celu.

    Aneta Drabek

  • Pingback: Sobotni z mini okazją do świętowania [66] | Pulowerek.pl()