Czego nie lubią młodzi bibliotekarze? (Biblioteczny Przegląd Tygodnia #8)

14 września 2012

Zakazane książki i Forum Młodych Bibliotekarzy — to tematy chyba najgłośniejsze w ostatnim tygodniu (przynajmniej w naszej branży ;)) i na nich się dziś skupię. Nie jest jednak tak, że poza tym nie ma o czym pisać. Więc w telegraficznym skrócie…

Amazon w natarciu

Zdecydowanie wartym odnotowania faktem jest konferencja Amazona, na której pokazano nowy model czytnika Kindle — Paperwhite. To, co różni go od poprzedników to lepszy kontrast i oświetlenie ekranu (nie mylić ze świecącym ekranem). Póki co jednak nie wiadomo, czy czytnik będzie można kupić poza USA.

Młodzież a czytanie

Problem czytania ze zrozumieniem jest jednym z tych, o których pisze się z dość stałym natężeniem (raz na czas pojawi się tekst, czasem jakieś nowe dane, ale wnioski wciąż tak samo smutne). W ostatnim tygodniu temat podjęła Wyborcza, nawiązując do badań PISA. Ciekawe jest jedno z zaleceń UE, które wiąże się z problemem z czytaniem, które odnosi się do bibliotek. W artykule brzmi ono:

„wprowadzenie atrakcyjnych materiałów do bibliotek, także w postaci elektronicznej.”

Nie dowiemy się jednak z tego źródła, czy chodzi o e-booki, o gry komputerowe, czy o jedno i drugie, a może zupełnie coś innego. ;)

Zakaz czytania

Trwają przygotowania do Tygodnia Zakazanych Książek. Zapełnia się mapka bibliotek, które przyłączają się do akcji (Jest ich już ponad 50!). Pojawiła się też informacja o imprezie promującej zakazane książki — łódzkiej akcji KsięgoZbiór, która we wrześniu została… zakazana. Mieszkańcy Łodzi niech więc nie zapomną, że w najbliższy poniedziałek, 17 września mają się nie pojawiać z książkami na Piotrkowskiej. ;)

Mamy nadzieję, że przygotowania trwają także w Waszych bibliotekach. A jeżeli wciąż szukacie inspiracji, to przypominam, że znajdziecie je w serwisie bibliosfera.net. Jeżeli tego Wam mało, mogę też polecić bazę dzieł zakazanych. Znajdują się tam także polskie tytuły oraz książki zakazane w przeszłości w naszym kraju (głównie do 1989 r.). Warto tam zajrzeć też wtedy, kiedy potrzebujecie publikacji na temat samej cenzury. :)

Młodzi bibliotekarze nie lubią…

Forum Młodych Bibliotekarzy zakończyłam z poczuciem, że młodzi bibliotekarze nie lubią Twittera. Nikt poza mną nie relacjonował imprezy tym kanałem, przez co mój samotny przekaz jest trochę jałowy. Pamiętam, jak w zeszłym roku dowiadywałam się z Twittera, co się dzieje w innych salach, na innych panelach i z łezką w oku to wspominam. ;)

Wtedy moim głównym towarzyszem w tweetowaniu był Maciek Rynarzewski, który tym razem postanowił relacjonować przebieg wydarzeń na łamach Pulowerka (dzień pierwszy i dzień drugi). Muszę przyznać, że całkiem nieźle mu to wyszło, ale brakowało mi możliwości odniesienia się do jego konkretnej wypowiedzi tak, aby wyglądało to przejrzyście. Zostawianie komentarzy pod sprawozdaniem z całego dnia wydawało mi się słabym pomysłem. Trochę więc żałuję, że nie zdecydował się na Twittera, chociaż rozumiem jego decyzję.

Tweetowałam więc samotnie, używając hashtagu #7fmb, dzięki czemu możecie przejrzeć mój monolog. ;)

A kwestie bardziej merytoryczne? Jak to zwykle na konferencjach bywa, każdy znalazł pewnie dla siebie coś ciekawego i coś, na czym nie mógł wysiedzieć. ;)

Ja na przykład mam spory problem ze skupieniem się na wystąpieniach, które są odczytami. Niezależnie, czy czyta ktoś z kartki, czy z towarzyszącej prezentacji, nawet (a właściwie szczególnie wtedy) jeżeli została ona zrobiona w Prezi.

Właśnie… To nieszczęsne Prezi. To pewnie kwestia gustu, ale dla mnie nie było zbyt przyjemne, że w tym roku prezentacje te okazały się bardzo modne wśród bibliotekarzy… Szczególnie nie ma to sensu, jeżeli prelegent nie bardzo ogarnia oprogramowanie i np. nie potrafi zlikwidować wyskakującej w zagnieżdżonym filmiku z YouTube reklamy banku, na którą patrzymy przez kilka minut (to była w sumie dość zabawna sytuacja, bo reklama zasłaniała 1/3 ekranu). ;)

Bardzo pozytywnie za to będę wspominać warsztaty Magdy Sety (mimo że też towarzyszyła im prezentacja w Prezi ;)): i o tematyce metodologicznej, i na temat… odżywiania. :) Okazało się, że moja dieta jest bardzo zła, ale już podczas wczorajszego śniadania starałam się myśleć o składnikach odżywczych i np. zastąpiłam jasne pieczywo pełnoziarnistym, a batonik owocami. ;)

Bardzo podobały mi się też te prezentacje, które opowiadały jakąś historię (oczywiście jeżeli coś za sobą niosły) — do tej kategorii zaliczyłabym np. prezentację Izabeli Tumas i wystąpienie Krzysztofa Lityńskiego.

Nie udało mi się być na wszystkim, na czym mi zależało. Były momenty, że byłam na jakiejś sesji z przypadku, a w innej chwili chciałam się roztroić (nałożyły się na siebie jedne z warsztatów Magdy Sety, wystąpienie Maćka Rynarzewskiego i referat Beaty Śliwińskiej o intrygującym tytule „Przychodzi czytelnik do biblioteki… Po co?”).

Oczywiście istotnym elementem było też towarzystwo — spotkałam trochę branżowych znajomych, niektórych po dłuższej przerwie. :) Poznałam też kilka nowych osób, które wcześniej znałam tylko z blogu, komentarzy pod wpisami, czy z którymi tylko mailowałam — to zdecydowany plus konferencji. :)

Zapomniałabym! Paulina Milewska dostała nagrodę za Odjazdowego Bibliotekarza (jak najbardziej zasłużoną!). Została przy tym wywołana po jej odbiór pod panieńskim nazwiskiem, a na dyplomie widnieją aż dwa nazwiska — poprzednie i obecne. Tak na wszelki wypadek? ;)

Co wryje nam się jednak w pamięć dużo bardziej niż wszystko, co opisałam powyżej? Myślę, że widok Przewodniczącej SBP mówiącej na tle fragmentu „Matrixa”, że łyżka nie istnieje. ;)

To była w sumie całkiem udana konferencja. :) Nagrania z części wystąpień będzie można zobaczyć na Bibliosferze, więc obserwujcie nas uważnie!


Wykorzystano fotografie Doroty Sochockiej (CC-BY-SA) i Grzegorza Winnickiego (©)

  • Pingback: Biblioteka jako marka. VII Forum Młodych Bibliotekarzy. « Biblioteka Gimnazjum nr 3 imienia H. Sienkiewicza w Będzinie()

  • http://bibliog3.wordpress.com/ Iza

    Miałam podobne stany podczas konferencji, to znaczy miejscami towarzyszyła mi chęć rozdwojenia (minimum rozdwojenia);-) Dziś, już po wizycie w Łodzi żałuję, że wybrałam się na FMB pierwszy raz dopiero w tym roku. Jak ja mogłam do tej pory przegapiać tę imprezę??? Jestem bardzo zadowolona, że poznałam wiele osób (także i Was, ludzi Bibliosfery).
    Cieszy, że to, co mówiłam na FMB, zyskało uznanie Pani Redaktor! :-) W ogóle nie liczyłam na powodzenie mojego wystąpienia.
    Pozdrawia

  • Paula

    Szkoda, że nie mogłam uczestniczyć w całej konferencji, ale za to wieczory z młodymi bibliotekarzami były naprawdę przemiłe :-) Lekki chaos organizacyjny był wyczuwalny, ale ludzie – super – i o to chodzi :-)
    Odnośnie modnej i nadużywanej Prezi… Z Prezi jest jak z pechakucha – nie do wszystkiego się nadaje! Rozwijając: uważam, że każdy rodzaj prezentacji jest dobry z innej okazji, pewnych rzeczy nie da się pokazać sensownie w PowerPoincie naszym tradycyjnym i wtedy sięgajmy po Prezi. Pechakucha jest dobra na dynamiczny krótki przekaz – mam wrażenie, że najlepiej spełnia swoją funkcję, kiedy stosujemy ją żeby się czymś pochwalić, pokazać coś ciekawego, kogoś zainspirować lub zdać relację. A Prezi? Stosujmy do tematów, które fajnie zaprezentować na swoistej mapie myśli. Tematów, które wymagają aby jasne były relacje pomiędzy kolejnymi pojęciami, czy wydarzeniami itp. Tak, aby forma nie przerastała treści.
    Nie stosujmy pechakucha, jeśli nie jesteśmy równie dynamiczni, nie stosujmy Prezi, jeśli przekaz tego nie wymaga, nie stosujmy PowerPointa po to tylko, żeby odczytać, to co umieściliśmy na slajdzie itd.
    Ale co ja będę dużo gadać, jest też tak, że prezi uzależnia ;) i ja o tym wiem z własnego doświadczenia …

  • Pingback: Odjazdowa Bibliotekarka nagrodzona | Odjazdowy Bibliotekarz()

  • http://libway.org Jakub Kolakowski

    To moja wina. Kiedyś miałem całą ówczesną kolekcję „Strrrasznych historii” i oddałem ją do biblioteki publicznej.

    Efekt motyla najwyraźniej.